Inspiracją do powstania moich prac jest natura, która zachwyca mnie na każdym kroku. To ona jest sprawcą tego wszystkiego – od powstania pomysłu, do gotowego produktu, a pomagam jej w tym ja, czyli Hania i mój nieoceniony pomocnik – Asco, pies rasy border collie.

Razem wyruszamy na podbój lasów w poszukiwaniu pięknych patyków, z których to właśnie powstaje moja biżuteria. W moich pracach wykorzystuję tylko drewno, które w naturalny sposób znalazło się na ziemi. Nie niszczę żywych drzew! Zbieram jedynie opadłe gałęzie, najczęściej zerwane przez silne wiatry, których na północy nie brakuje. Wykorzystuję też drewno z sezonowo podcinanych krzewów, które sąsiedzi wyrzucają za ogrodzenie lub wywożą do lasu. Wykorzystuję różne gatunki drzew. Najczęściej jest to sosna, świerk i modrzew, ale zdarza mi się trafić na jabłoń, śliwę, czy orzech. Wszystkie są piękne!

Od znalezienia patyka do prezentacji mojego produktu upływa sporo czasu. Zaczyna się od spaceru. Zawsze obiecuję sobie, że przyniosę tylko kilka gałązek… Najczęściej jednak wracamy obładowani patykami. Cóż, taka moja natura zbieracza – wszystko mi się przyda 🙂 Zebrane patyki leżakują sobie w mojej pracowni. Po wysuszeniu tnę je na plastry lub inne kawałki, w zależności od przeznaczenia. Dalej szlifuję, impregnuję i… teraz najtrudniejszy dla mnie moment – trzeba zdecydować na co przeznaczyć przygotowany materiał. Najładniejsze kawałki zostawiam w naturalnym stanie, a pozostałe ozdabiam farbami lub w inny sposób, w zależności od nastroju.

Drewniane „klejnoty” przemieniam w gotowe produkty – kolczyki, pierścionki, wisiory, spinki mankietowe. Opcji jest wiele. Dalej wyroby fotografuję i wrzucam do sieci lub wysyłam bezpośrednio do klienta. Dużo pracy, a w każdy jej etap wkładam masę pozytywnej energii, którą rozsyłam w świat!

Ja i moja drużyna